
Jest godzina 8:00 rano, wychodzę do pracy. Schodzę spokojnie po schodach swojego bloku i nagle, piętro poniżej otwierają się drzwi sąsiada. Wyskakuje niczym błyskawica mały, rudy kundelek i usilnie ciągnie swego Pana po schodach w dół, w kierunku drzwi wyjściowych. Pomyślałam: "Goni za potrzebą". Jednak wychodzę z bloku i moim oczom ukazuje się ten sam...